Kasia - młoda mama małych dzieci potrzebuje wsparcia

Prowadzona przez Organizację:
Fundacja Pomost Nadziei
Data zakończenia:
23.11.2020
WIELICZKA

Człowiek taki młody no i takie małe dzieciaki... Przez pół roku miałam podawane zastrzyki z Interferonu, ale nie przyniosły poprawy. Potem kroplówki co 3 miesiące. W kwietniu ostatni wlew. Jestem po 10 wlewach — serii. Na koniec "lekarka mnie pocieszyła, że to ma zahamować rozwój choroby na 30 lat". A ja nie czuję się dobrze. I co teraz, co dalej? Każą czekać, aż wynajdą nowy lek lub spróbować przeszczepu komórek macierzystych. Przeszczepu bardzo się boję, gdyż nie ma pewności co do poprawy mojego stanu zdrowia.

Witajcie kochani,

To ja, Kasia, młoda mama dwójki cudownych małych dzieci, żona. Mam tylko 27 lat i od 4 choruję na stwardnienie rozsiane. Pierwsze objawy, jakie się pojawiły, to było drętwienie prawej części twarzy, szyi i prawej ręki od palców aż do łokcia. Objawy te ustąpił samoistnie. Potem było skierowanie od neurologa do szpitala na rezonans magnetyczny głowy i punkcja kręgosłupa. Z wynikami trafiłam do kliniki UJ w Krakowie. Następnie była diagnoza: SM stwardnienie rozsiane. Było to trudne do zaakceptowania. Człowiek taki młody no i takie małe dzieciaki...
Przez pół roku miałam podawane zastrzyki z Interferonu, ale nie przyniosły poprawy. Potem kroplówki co 3 miesiące. W kwietniu ostatni wlew. Jestem po 10 wlewach — serii. Na koniec lekarka mnie pocieszyła, że "to ma zahamować rozwój choroby na 30 lat". A ja nie czuję się dobrze. I co teraz, co dalej? Każą czekać, aż wynajdą nowy lek lub spróbować przeszczepu komórek macierzystych. Przeszczepu bardzo się boję, gdyż nie ma pewności co do poprawy mojego stanu zdrowia. Mam ogromny dylemat czy warto, czy próbować, czy nie lepiej jest inwestować w rehabilitację. Obecnie najgorsze jest chodzenie i brak równowagi.
Tak bardzo bym chciała być sprawna dla dzieci... Bardzo bym chciała żyć, tak spokojnie, tak po ludzku, tak po prostu.
Dla moich dzieci zrobię wszystko. Mam w nich i mężu oparcie, gdy przychodzą te gorsze dni, dzieci z mężem oraz rodzina prosi, żebym się nie poddawała i nie płakała. Mówią, Kasia walcz! I tak staram się z całych sił walczyć dla nich, chociaż nie wiem na jak długo starczy mi sił. 


Kochani, proszę Was o pomoc. Pamiętajcie, że dobro wraca. Bardzo potrzebuję rehabilitacji – ciągłej i systematycznej, a nie jestem w stanie udźwignąć jej finansowo.