Podaruj swoim ubraniom drugie życie i wesprzyj Piotrusia Talarka - Małego Wojownika z oddziału onkologii

Prowadzona przez Organizację:
Fundacja ZOBACZ MNIE
Kampania CSR
Data zakończenia:
11.03.2022
Wrocław

Firma Zignago Vetro Polska S.A. zaprasza swoich pracowników do udziału w akcji społecznej.

Masz niepotrzebne rzeczy w szafie?
Do 10 marca możesz przynieść je do biura, przy okazji wspierając Piotrusia Talarka – Małego Wojownika z oddziału onkologii.

Guz mózgu zamknął go w szpitalnej sali, na oddziale onkologii. W miejscu, gdzie tak wiele dzieci, zamiast do domu, idzie do nieba. Piotruś Talarek nie ma jeszcze roczku, a musi stoczyć najcięższą walkę! 
Piotruś Talarek urodził się 27 stycznia 2021 roku. Chłopiec był zdrowym noworodkiem, który dostał 10 punktów w skali Apgar.

Spokój rodziców zaczął powoli gasnąć po szóstym miesiącu życia Piotrusia. Byliśmy u neurologa na standardowej konsultacji, kiedy pani doktor zauważyła u synka dziwne ruchy gałek ocznych. Zwróciła też uwagę na to, że główka jest zbyt duża. W naszych myślach zapaliła się wtedy czerwona lampka. Do czasu wykonania rezonansu, na który zostaliśmy skierowani, czuliśmy ogromy niepokój – opowiada Pani Agnieszka, mama Piotrusia. Całe beztroskie i spokojne życie Piotrusia i jego rodziców pękło jak bańka mydlana, kiedy pojawiły się wyniki rezonansu. Chłopiec znalazł się w szpitalu z podejrzeniem wodogłowia,  jednak prawda była o wiele bardziej bolesna. Badania wykazały nie tylko zaawansowane wodogłowie- wykryto również bardzo dużego guza. Po szeregu badań padła diagnoza – jeden z najgroźniejszych guzów mózgu – AT/RT. Jest to agresywny, złośliwy nowotwór wieku dziecięcego. Atakuje bardzo szybko, śmiertelny… przeżywa zaledwie kilkanaście procent dzieci, które zaczynają z nim walkę.

Guza nie udało się usunąć w całości
Piotruś przeszedł operację, która wówczas uratowała mu życie – wycięcie guza. Niestety, ze względu na niebezpieczne położenie, usunięcie go w całości nie było możliwe, część musiała zostać. Złośliwy nowotwór mózgu sieje spustoszenie w maleńkim i osłabionym już ciałku Piotrusia, przed którym kolejny, czwarty cykl chemii. Chłopczyk traci na wadze, jest niespokojny. Teraz jego świat, to świat pełen igieł, portów, wlewek, kroplówek, chemioterapii, spadków, przetoczeń krwi i ciągłej walki. Jestem z synkiem dzień i  noc, noszę, przytulam, głaszczę po głowie, pocieszam, całuje rączki… Kiedy zasypia, sama płaczę i modlę się o jego zdrowie- opowiada poruszona mama chłopca – synek ciągle łapie infekcje: rotawirusy, zapalenie płuc, wymiotuje. Mimo tylu cierpień jest bardzo pogodny i często się uśmiecha. Przez chorobę Piotrusia jesteśmy rozbitą rodziną. Ja z synkiem w szpitalu. Tata z małymi dziewczynkami, które bardzo tęsknią, w domu”

Walka trwa
Rodzice Piotrusia postanowili walczyć. Razem chcemy dać szansę chłopcu i zacząć szukać ratunku w najlepszych klinikach na całym świecie. Już teraz wiemy, że leczenie może okazać się bardzo kosztowne. Jeśli jest nadzieja, jeśli jest jakakolwiek szansa, to musimy ją wykorzystać!

Pomóż nam w dalszej walce o życie i zdrowie Piotrusia.